czwartek, 16 kwietnia 2015

Z AUTEM ZA PAN BRAT

Kiedyś? Irytujący proces przymusowego pakowania do samochodu kilkumiesięcznego szczeniaka, gdzie jedynym plusem były małe gabaryty labradorki, co dawało możliwość upchnięcia psa z przodu "w nogach" pasażera. Niestety jak to bywa z przyczyny upływu czasu każda istota rozwija się i zmienia kształty, co wiązało się z ulokowaniem psa na siedzeniu z tyłu. Z pierwszych poważniejszych i uciążliwych problemów jakie się pojawiły od samego początku i nieważne było czy to krótka czy długa wycieczka. Każda jazda zaczynała się od "zwracania" zawartości psiego żołądka, czemu towarzyszyło również zaślinienie wszystkiego wokół. Nie starczało chusteczek, ręczników i brakowało rąk by usuwać ten ciągnący się "wytwór" z pyska pupila. Przekopując wszelkie porady internetowe i weterynaryjne, gdzie dowiedziałam się, że psy też mogą mieć "chorobę lokomocyjną" i ślinienie wynika ze stresu związanego z podróżą. Postanowiłam więc zastosować zasadę : absolutne
niepodawanie posiłków przed wyruszeniem w drogę i z niecierpliwością czekałam na cud, że może z tego wyrośnie albo auto stanie się największym wrogiem już na zawsze.
Na zawsze? Na całe szczęście z biegiem czasu problem powoli, małymi kroczkami zaczął się zmniejszać i już możemy normalnie, bez powodów do stresu gdziekolwiek jechać. Żadne
"oddawanie" posiłków nie ma już miejsca nawet łamiąc zasadę niekarmienia przed wyjazdem. Objawy niechęci do wsiadania do pojazdu minęły jak "ręką odjął" i teraz kojarzy się jedynie z czymś
przyjemnym, a dokładniej
ze spacerami po wspaniałych miejscach do nadrabiania kilometrów, biegając po otwartej przestrzeni lub odwiedzinami u rodzinki, gdzie są inni kompani do zabawy. A najmilszą niespodzianką jest jak wycieczka samochodem okazuje się drogą w nowe, nieznane i pełne ciekawych zapachów miejsce, gdzie jeszcze psia łapa Mii nie stanęła.
Teraz? Obecnie otwieranie drzwi auta wiąże się z tym, że labradorka już siedzi jako pierwszy pasażer z tyłu mając do dyspozycji dużo miejsca dla samej siebie. Absolutnie żadne protesty już nie istnieją i maszyna na czterech kołach to nieskończona radość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz