wtorek, 12 maja 2015

JEMY


Zarówno jak i życiu człowieka, tak i w życiu każdego czworonoga pożywienie jest jednym z najważniejszych "zdarzeń" dnia, a w szczególności w psim życiu Mii, która najchętniej by się chyba "przyszyła" do mojej nogi w czasie jakiegokolwiek gotowania. Jest to czasami wręcz irytujące podczas mojej krzątaniny, gdzie powinnam maksymalnie skupić się na przyrządzeniu i podaniu posiłku, a nie na czarnej labradorce przez, którą muszę robić "cyrkowe akrobacje" żeby się nie przewrócić. Na całe szczęście nie przejawia się to w formie piszczenia, szczekania tylko snuje się niczym cień, którego czujesz oddech na swoich łydkach i spoglądając przez ramię widzisz parę czarnych oczu wpatrzonych w swoją osobę, przypominających ciągle nienasyconego "wampira".
Zawsze to ja jestem najbardziej "napastowana" po powrocie do domu o chociażby jedną przekąskę zanim kudłata towarzyszka doczeka się głównego dania dnia by i tak skonsumować je z prędkością światła zostawiając po sobie "tańczące" jeszcze miski.
Jakiego żywienia zwolenniczką jest Mia? Zapewne każdego, natomiast ja jestem zwolenniczką układania dla czworonoga urozmaiconej karty dań. Owszem podaję suchą karmę jak prawie każdy właściciel psa, ale jest to tylko tak naprawdę uzupełnienie do dania głównego, które sama przygotowuję. Najczęściej spotykam się z opiniami "że też Tobie się chce", "ja nie mam na to czasu" lub "nie wiem co można ugotować psiakowi", nic bardziej mylnego i  takie argumenty są dla mnie ewidentną wymówką, ale jest to indywidualna sprawa każdej osoby posiadającej jakiegokolwiek zwierzaka. Moim zdaniem przygotowanie posiłku dla labradorki nie zajmuję mi prawie wcale czasu bo obrałam sobie trochę drogę na skróty czyli nagotuję porcji na przykład na trzy dni i trzymam je w lodówce.
Co dokładnie? Na główną atrakcję dnia w postaci pełnej miski składa się przede wszystkim ryż - jako "zapychacz", coś jak dla populacji ludzkiej ziemniaki, których jest niestety przewaga na talerzu. Do ryżu dodaje oczywiście porcję mięsną i tutaj różnie dobieram rodzaj według tego co kupię w sklepie, jeśli są tą serduszka drobiowe to staram się zapełnić podzielonymi porcjami zamrażalnik by mieć w zapasie lub mięso z puszki dla psa, uprzednio sprawdzając skład "ile mięsa jest w puszkowym mięsie". Jak wiadomo musi być też jak ja to mówię "sałatka" bądź "surówka" czyli dużo witamin, najczęściej w postaci gotowanych lub surowych warzyw,w których skład wchodzą marchewka, pietruszka, seler czy też buraki. Zawsze jak gotuję jakiś wywar to wyławiam wszelkie zbędne
warzywka i odkładam do lodówki by mieć na kolejne dni dla mojego czworonoga - tak wygląda danie główne- czy coś w tym trudnego- absolutnie nie! Czasem dorzucam dla urozmaicenia w ciągu dnia kawałek twarogu lub żółtko raz w tygodniu- efekty widać w postaci lśniącej i miękkiej sierści. Oczywiście dla jeszcze większego urozmaicenia posiadamy "psie przysmaki"- różne kosteczki, gryzaki na ścieranie zębów i inne  gotowe "dobrodziejstwa"ze sklepu zoologicznego. Odnośnie zakupu suchej karmy, przy wyborze której szczerze przyznaję popełniliśmy błąd w pierwszych dniach posiadania szczeniaka sugerując się średnią ceną, a nie jakością, co w efekcie było widać po stanie i ilości pozostawianych "pachnących niespodzianek" dosłownie wszędzie.
Koszty? Po szybkiej analizie i kalkulacji doszliśmy do wniosku, że najlepiej dobrze będzie zainwestować podczas rozwoju czworonoga i zakupić pełnowartościową karmę, co oczywiście odczuliśmy po zmniejszeniu się "objętości portfela", ale chyba nie to jest najważniejsze. Jak wspominałam karma sucha jest tylko uzupełnieniem codziennego wyżywienia Mii - zastanowić się można- dlaczego- przecież taka forma jest znacznie wygodniejsza dla właściciela - nasypiesz do miski i tyle. Takiej postaci jedzenia nie trzeba kroić, gotować czy cokolwiek z nim robić, co przyznaję jest bardzo komfortowe, ale zapadły mi w pamięć słowa obcego weterynarza, którego zapytała pewna Pani, co podawać psu bo słyszała, że najlepiej to wyłącznie gotowe karmy. Odpowiedź była dla mnie zaskakująca: "A chciałaby Pani jeść ciągle tylko te same, suche zupki chińskie? " 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz