środa, 30 września 2015

BEZ BÓLU

W czasie licznych spacerów i wspólnych aktywności, gdzie towarzyszy nam ogromna ilość euforii i szaleństwa często zdarzają się małe wręcz niezauważalne bądź większe i poważniejsze urazy czy też kontuzje. 
Kontuzje? Podczas prawie dwóch lat budowania wspólnej więzi z czarną labradorką zdarzały prawie nieszkodliwe kontuzje, które można policzyć na palcach u psiej łapy. Kiedyś jeszcze za "malucha" z chęci gonitwy swojego właściciela Mia ruszyła ile sił w łapach przed siebie niefortunnie natrafiając prawdopodobnie na "dziurę" w ziemi i łapa się "omsknęła", wtedy ból musiał być niesamowicie duży bo pisk jaki z siebie wydała jest nie do opisania. Po krótkim czasie niczym się nie przejmując, bez
żadnego grymasu na psim pysku kontuzjowany narząd nie był już istotny ważny był czas i wspólny spacer.
Urazy? Praktycznie niezauważalne z tego tytułu, iż kudłata towarzyszka jest chyba pieskim "terminatorem" i nie pokazuje bądź nie zwraca uwagi na ból, gdyż wszędzie jej pełno, a to pełza i skacze w zaroślach lub biegnie przed siebie na oślep byle tylko nadrobić kilometrów na zapas. Niezmiernie cieszy to moje oczy widząc taką radość, gdzie człowiek nie potrafi się aż tak cieszyć z
kawałka łąki, ale niestety takie "hasanie" przynosi czasem ze sobą konsekwencje oczywiście jeśli uda
się wychwycić "uszkodzenia" bo po psie nie poznasz. Ostatnio przypadkowo wieczorem, gdy Mia zapadła w głęboki sen zauważyłam sporą ranę na "piszczelu" nie wiadomo skąd, nie wiadomo gdzie
miało to miejsce. Raz i dwa rana została oczyszczona i zamontowany opatrunek, zdziwieniem dla mnie było to, że reakcja, a raczej jej brak na "grzebanie" w ranie, w zamian dostałam odrobinę wdzięczności po przez "cmokanie" w pańską rękę. Minęło parę dni bandaż zdjęty trochę się zagoiło więc możemy aportować..biegać, skakać, latać, pływać, w tańcu, w ruchu wypoczywać. Czarna labradorka biegnie o trzech łapach- nieważne, piłka jest- najważniejsze, a trzeciej "łapy" nie ma bo się krew leje, ale lecę z piłką. Pytam się, gdzie podział się ból lub chociażby jego "oznaki"? Czy
czworonogi "olewają" ból podczas zabawy, gdzie są w euforii i nie zwracają uwagi na kontuzje podobnie jak ludzie pod wpływem alkoholu są maksymalnie znieczuleni?
Zabawa? Wielką i huczną zabawę my ludzie obchodzimy przy okazji witania Nowego Roku, balujemy ile starczy sił w nogach i głowach, a co z naszymi pupilami. Większość psiaków niestety strasznie znosi tą specyficzną,  jedną noc w ciągu całego roku, boją się i potrafią przeczuwać przed czasem, chowają w najciemniejszych zakamarkach domu lub w najgorszym przypadku uciekają, ale tak się akurat dzieje z tytułu głupoty ludzkiej. Bezmyślność właścicieli czasem  mnie zadziwia, gdzie doskonale wiedzą, że posiadają psa "bojaźliwego" i reagującego na wybuch fajerwerków ucieczką w siną dal to jeszcze puszczają pupila, a niech się wybiega przed północą. Niestety człowiek rzadko kiedy należy do grona cierpliwych istot i z wyprzedzeniem lubi sobie już w dzień "postrzelać"
petardami, a czworonóg puszczony "luzem" słysząc huk w popłochu zaczyna uciekać, a w efekcie po Sylwestrze można zauważyć najwięcej błąkających się psów. 
Huk? Czarna labradorka jest głucha na tego typu dźwięki i nie okazuje nawet cienia strachu i spokojnie wita z nami Nowy Rok patrząc w ciemne niebo, które rozjaśniają kolory różnego kształtu. Bywa również tak, że idzie się położyć na swoje posłanie bo nie do końca rozumie czemu "ludziska" tak się ekscytują i głośno odliczają czas, jesteśmy dla niej w tym momencie mało atrakcyjni.
Atrakcyjni? Atrakcyjna to jest poczekalnia u weterynarza, gdzie unosi się milion zapachów pozostawionych przez przewijających się każdego dnia kudłatych. Rutynowa kontrola czy też zastrzyk zawsze dam Ci buziaka! Czworonożna towarzyszka z entuzjazmem pcha się do gabinetu 
witając "lekarza" i robiąc przegląd wszystkich worków z karmą, częstując się przy tym bez pytania. 
Ludzie boją się chociażby dentysty albo potrafią "zaklnąć" podczas uderzenia o kant stołu, dzieci boją się ciemności lub potwora jaki "czyha" pod łóżkiem, a  psy również posiadają wiele lęków i obaw, ale te są bardziej związane z podłożem psychicznym. Ja natomiast wiem, że mogę wszędzie wspólnie z labradorką iść w jasno i w ciemno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz