czwartek, 15 października 2015

KRÓLESTWO SNU

Sen..słodki sen, chyba nie ma istoty zarówno w świecie ludzkim jak i u naszych czworonożnych przyjaciół, która by nie lubiła zanurzać się w krainie spania. My ludzie mamy przeważnie do tego wyznaczone specjalnie miejsce, a raczej własne posłanie czyli łóżko, natomiast nasi pupile owszem też posiadają swój główny "tron" w postaci legowiska, ale w większości przypadków uwielbiają przebywać w naszych "betach". Wystarczy chwila "nieuwagi", a pies potrafi znaleźć się w ułamku sekundy na naszej leżance, sprytnie się przy tym rozpychając czterema łapami.
Rozpychanie? To nieodłączne zachowanie chyba każdego kudłatego współlokatora w imię zasady: "małymi kroczkami do celu" i tak centymetr po centymetrze wychodząc z pozycji "zwiniętego
kłębka" do rozpłaszczenia się prawie na całej powierzchni- pies staje się królem naszego siedziska. Czasem następuje grzeczne i delikatne szturchanie "kopytem", a jak to nie pomaga to zostajemy
bezczelnie wykopani na brzeg sofy, co byśmy nie przeszkadzali podczas wygodnego i słodkiego snu.
Sofa? W każdym domu znajduje się zazwyczaj w salonie bądź jak to woli w pokoju dziennym, użytkowana praktycznie codziennie przez mieszkańców tych dwunożnych oraz czworonożnych.
Niektórzy właściciele, a dokładniej zapewne znaczna większość "zezwala" swojemu pupilowi korzystać z wszelkich wygód jakie oferuje kanapa. Warto jednak wyznaczać pewne granice, ponieważ pozwalając czworonogowi rozkładać się na naszej własności musimy liczyć się z tym, że do sypialni będzie się również pchał bez żadnych skrupułów, gdyż towarzysz nie rozumie dlaczego
na jedną może, a na drugą już mu nie wolno.
Bez żadnych skrupułów? W naszym kręgu domowym wygląda to trochę odmiennie, ponieważ dzienna"wersalka" jest obiektem wylegiwania się zarówno w czasie naszej obecności, jak i w
momencie naszego pobytu po za domem. Doskonale zdajemy sobie z tego sprawę, gdy tylko "uciekamy" za drzwi, kanapa jest wykorzystywana w krainie snów i nigdy nie było zakazów w tej kwestii pomimo, że kilka metrów dalej leży legowisko czarnej labradorki. Mia tak naprawdę wcale się z tym nie kryje, gdyż dodatkowo lubi robić sobie na sofie swój własny plac zabaw poprzez rozbijanie obozu z udziałem kosza z zabawkami w roli głównej.
Rola główna? Najważniejszym narzędziem jakie odgrywa główną rolę jest psie legowisko, bez którego , co by się nie działo bądź gdzie by nie przebywała kudłata towarzyszka- bez niego ani rusz!
Jak to się mówi- "wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej" , można nasze ludzkie powiedzenie odnieść do pieskiego świata- "wszędzie wygodnie, ale na własnym legowisku najlepiej". Zapewne jest to spowodowane poczuciem bezpieczeństwa, gdzie "posłanie" spełnia funkcję azylu czy też oazy spokoju i relaksu, a także posiada milion psich zapachów, z którymi czworonożny przyjaciel czuję się najlepiej. 
Azyl? Ten materiałowy azyl jest najważniejszy podczas wieczorów ( po za sytuacją, gdy akurat czarna labradorka ma ochotę na "dawkę miłości" i pcha się na kolana), gdzie zgodnie z rytuałem zbierania się do snu i emigracji do ludzkiej sypialni- Mia czeka na zabranie swojego legowiska razem z domownikami zmierzającymi do "sennego" pomieszczenia. Przypatrując się nam również "mości" sobie według własnego uznania gniazdko do spania, nigdy nie żąda spania w naszych pieleszach. 
Nasze pielesze? Od pierwszych dni zamieszkania u nas konsekwentnie była uczona, że posiada swoją własne łóżko, w którym jest również przyjemnie i może w nim robić, co się jej żywnie podoba. Jedynym wyjątkiem, a raczej zwyczajem czarnej labradorki są dni kiedy śpimy dłużej niż zawsze czyli zazwyczaj weekendy, wtedy przyglądając się nam bacznie, że nikt nie wstaje, nie krząta się i nie zamierza zrywać się wczesnym rankiem na spacer, wskakuje i przyłącza się do naszego królestwa snu. Trzeba zachować ogromną ostrożność bo wystarczy otworzyć chociażby jedno oko, a zostaniemy wyrwani ze snu już na amen, gdyż radości nie ma końca, że jednak wstaniemy bądź można się po nas poturlać. Bywa wtedy wręcz rodzinnie!
Rodzinnie? Jest również "familijnie", gdy urządzamy sobie prymitywne kino domowe w postaci rozłożenia kanapy w salonie i owinięcia się kocami podczas oglądania filmów, tutaj wkracza kudłata towarzyszka "na trzeciego", by wcisnąć się bez biletu na seans, nawet nie zwracając uwagi czy są goście czy też nie. Oczywiście nie ma możliwości odmowy, ponieważ zaczyna się nękanie za pomocą wędrowania od jednego brzegu kanapy do drugiego i długim burczeniu oraz pchaniu pieskiego "łba", by zostać zauważonym, a w efekcie osiągnięcie celu czyli otulenie się ludzkim kocem.
Jak widać sen jest zarówno ważny dla istot ludzkich jak i dla tych na czterech łapach, gdzie każdy uwielbia zanurzać się na w marzeniach sennych, a razem jest jeszcze lepiej i przytulniej.





3 komentarze:

  1. Moja Pepa ma własne legowisko i bardzo często z niego korzysta. Nocą jednak, jak już śpimy, wchodzi nam do łóżka. Nie panoszy się w nim, tylko śpi spokojnie w naszych nogach. Wiem, że powinnam kazać jej wrócić do siebie, ale jakoś mi żal. Wiem, że to źle :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie ma w tym nic złego, że czworonożny przyjaciel śpi z Nami. Każdy według własnego uznania wyznacza zasady i granice. Dla Nas jest wielką radością, gdy razem w wolne dni Mia ma ochotę po Nas poskakać. Jeśli chodzi o żal to pies szybko się przyzwyczaja ,a Nam właścicielom jest później coraz ciężej nakazywać i zakazywać swojemu pupilowi, który zdążył już wyrobić swoje nawyki. O ile pies nie próbuje Nami zawładnąć ani zdominować i stosować wymuszanie to Nasza relacja jest bardzo dobra i uczciwa.

      Usuń
  2. My mamy aby kocyk. Akiciaki mają dużo sierści i zawsze im gorąco.. Na łóżko nie wchodzi. :) Pozdrawiamy i dodajemy ;)

    OdpowiedzUsuń