wtorek, 3 listopada 2015

PAPUGA

 Każdy z nas w swoim życiu nie raz kogoś naśladował bądź starał się robić to samo, co inni ludzie z naszego otoczenia. Czasem są to dobre "rzeczy" w momencie, kiedy bierzemy sobie kogoś za przykład lub ktoś staję się naszym autorytetem i starannie dążymy do celu by powielać zachowanie "ideału".  Również w wielu przypadkach zdarza się tak, iż nasze "małpowanie" to nic dobrego, ponieważ obieramy sobie za cel "czarny charakter", który według nas zdaję się dobrze postępować.
"Czarny charakter"? Jak to jest z tym czarnym charakterem w środowisku czworonogów, w którym moim zdaniem występuje pewien podział na dwie grupy, no może trzy, gdzie czarny charakter to
inaczej agresywny, wrogo nastawiony i niemający ochoty na wspólne figle osobnik. Druga grupa to idealny kompan do zabawy i  przyjaźnie "nakręcony" psiak, a z kolei do trzeciej grupy należą pupile neutralne, bardziej wycofane, które są zdania "zobaczyłem, sprawdziłem i biegnę dalej" czyli skupiają się praktycznie tylko na sobie bądź właścicielu.
Grupa? W "kupie" czyli grupie zawsze raźniej i to się oczywiście także tyczy pieskiego świata, gdzie kudłata towarzyszka sama by nie ujawniła pewnych zachowań, ale już z koleżką bądź koleżanką, jak najbardziej pokazuje i papuguje pewne "maniery" innych psich istot. Czarna
labradorka powiela pewne zachowanie, a raczej robi tylko tak, gdy ma u swego boku koleżkę i jak
nigdy wzrasta w niej odwaga oraz znienacka pojawia się poczucie własnego terytorium. Zaczyna się szybki "zryw" na cztery łapy w momencie, gdy towarzysz biegnie pod płot działki i głośno wyraża swoje zdanie na temat potencjalnych intruzów. Mia dzielnie biegnie ile sił w łapach i czynnie "zasuwa" przy bramie starając się utrzymać przy tym szyk bojowy taki jak jej stróżujący kompan,
aczkolwiek nie zawsze przy tym wydaje z siebie "groźne" dźwięki.  W wydaniu czworonożnej towarzyszki wygląda to dość komicznie na zasadzie "nie wiem, co ja tutaj wyczyniam, ale do odważnych świat należy".
Papugowanie? Interesującym rytuałem naśladowania podczas zbierania "plonów" do wiaderek jest zrywanie owoców w działkowym ogrodzie i to w sposób wręcz ludzki, opierając się chociażby o jabłoń i delikatnie ściągając z gałęzi dojrzały owoc, a później po smacznej konsumpcji kolejny i kolejny póki nie nadejdzie "rewolucja" w żołądku, który mówi dość! 
Owoce? Oczywiście w spokoju również nie można iść na maliny bo nagle w gąszczu kłujących krzaków pojawia się czarny, psi "łeb", który na początku próbował skubać płożące się krzaki, ale szybka orientacja, że nieprzyjemnie kłują w ozorek to najlepiej wykorzystać do tego właścicielkę. Idź się najeść malin mówili i zawsze cudem czarna labradorka znajduję się tuż obok mnie, jedna malina dla mnie, jedna dla towarzyszki i nie z ręki tylko jak rzut do kosza -słodki owoc zostaje złapany do paszczy z prędkością światła. Jesz borówkę amerykańską, to ja też z chęcią poskubię!
Kosz? Zawiera wiele przeróżnych zabawek w tym jeden sznur do przeciągania zakupiony jako wyprawka, gdzie nie znało się jeszcze preferencji czarnej labradorki, która w ogóle się nim nie zajmuje bo woli wszelkiego rodzaju aporty lub gumowego dinozaura. Zdarza się taki czas, kiedy Mia ma gości takich czworonożnych i to taką "przyjaciółkę", co to lubi ciąganie sznura i ku zaskoczeniu wszystkich domowników nagle, gdy "gościówa" wybiera sobie z całego kosza sznur- kudłata towarzyszka doznaje olśnienia i również chce się siłować ze sznurem. Przez moment się przygląda, a potem chwyta za drugi koniec by sprawdzić, która silniejsza, ale ta magia przestaje działać , gdy my czasem chcemy ją namówić na wariacje z udziałem sznura, nie ma mowy!
"Przyjaciółka", co lubi wpadać raz na jakiś czas nie lubi pływać, a nawet moczyć przysłowiowych "kostek" i przez długi czas niemożliwym było zrozumienie, dlaczego szalona Mia skacze do tej złowrogiej wody z takim zapałem i entuzjazmem. Jak na "papugowanie" przystało nadszedł moment podjęcia próby zamoczenia łap na początek. Komiczny obrazek, ponieważ labradorka skacze i pływa, energicznie zachęca koleżankę spoglądając na brzeg, a ta powoli, delikatnie wchodzi do wody z takim wyrazem pyska "woda parzy". Od tego czasu podczas wspólnego spotkania psiaków jest już wspólna kąpiel jeśli istnieje taka możliwość, ale wiem, że podczas samotnych spacerów woda nadal "parzy"! Papugowanie -pozytywna sprawa, ale tylko w dobrej i słusznej sprawie. Tak jak podobnie w świecie ludzkim , gdzie często dzieci "małpują" zachowania rówieśników lub dorosłych- niestety czasem szybciej chłoną złe postępowanie i wspólnie "broją", tak również w pieskim życiu występuje wiele naśladujących zachowań by pokazać, że ja pies też tak potrafię!











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz