środa, 27 stycznia 2016

APETYT NA ŚNIEG

Każdego roku pojawia się biały i atrakcyjny puch w postaci śniegu w większej bądź mniejszej ilości. Dla niektórych jest wręcz irytującym zjawiskiem chociażby podczas odśnieżania czterokołowych pojazdów, a dla dzieci dodatkową opcją spędzania wolnego czasu na dworze poprzez uprawianie "saneczkarstwa". Dla mnie jako właścicielki czworonożnej labradorki wydaję się być zjawiskiem upiększającym krajobrazy podczas wspólnych spacerów na świeżym powietrzu, ale również niesamowicie cieszy moje oczy przyglądające się "buszującej"  Mii w zaspach śnieżnych. Psy mają nieco podobną wyobraźnię do dzieci bo kto z nas w dzieciństwie nie próbował jeść śniegu
lub smakować sopli lodu- ręka do góry?! Niestety częstowanie się śniegiem przez naszych pupili czasem prowadzi do powikłań i wizyty u weterynarza, gdyż pupil choruje tak samo jak człowiek, na zapalenie gardła. Ważnym jest by w miarę możliwości nie pozwalać psiakom nadmiernie rozkoszować się smakiem zdradliwego, białego puchu bo w konsekwencji będzie "areszt" od zimowych spacerów. Zima nasza nie jest taka zła, ale my ludzie ku swojej wygodzie i dla bezpieczeństwa wokół gospodarstw domowych "dekorujemy" chodniki cudowną przyprawą czyli solą, która jest okrutnym wrogiem psich łap. My w swojej pieskiej apteczce posiadamy najzwyklejszą w świecie wazelinę, która świetnie zabezpiecza "nogi" czworonoga i w naszym przypadku nie jest uporczywie zjadana bądź natychmiast zlizywana. Zima raczej jest naszym przyjacielem, ponieważ jak wiadomo każda pora roku ma swoje plusy i minusy i na swój sposób jest urokliwa. Śnieg lubi bawić się z nami w chowanego bo przy całym swoim przywiązaniu do wszystkiego co się turla czyli wszystkie piłeczki świata, które potrafią schować się pod białą "kołderką". Jaka panika, jaki popłoch, że nie ma i nie widać jej, a jaka potem radość, że można pokopać w tym jakże psotnym śniegu. Jak mróz mocniej ściśnie to nie wiadomo czemu "porywa" wodę z naszego ukochanego stawku i zamienia się w podstępnego potwora, co odbiera władzę w czterech łapach i ciągnie je w cztery strony świata. Sztuka psiego łyżwiarstwa została szybko opanowana, gdzie z początku wielki lament i ucieczka, z czasem czarna labradorka zaczęła się swobodnie poruszać po grubym lodowisku pod naszym nadzorem. Wiadomo nie powinno się wchodzić na lód bo zawsze wiąże się to z pewnym niebezpieczeństwem, dlatego korzystamy z jego uroków tylko w momencie dużego i pewnego mrozu, ale i tak bardziej preferujemy spacery po zimowym lesie.
Jedynym minusem jaki wiąże się z zimowym czasem to okres grzewczy w naszych mieszkaniach, co w efekcie odbija się na kudłatej pupilce, a dokładniej na sierści, której codziennie gubi "kupę" oraz pojawia się częste "drapanko" wraz z łupieżem- takie uroki sezonu zimowego. Na ten problem znaleźliśmy ostatnio małą pomoc w postaci oleju z łososia, który już daje pierwsze, dobre efekty. Polecam każdemu, który boryka się z efektami ubocznymi u swojego pupila podczas używania grzejników. Kończąc- lubimy mieć zamarznięte wąsy!







1 komentarz:

  1. Uwielbiamy śniegowe szaleństwa :) Niestety mamy go za mało :(

    OdpowiedzUsuń