poniedziałek, 4 stycznia 2016

"CZARNA KSIĘGA KARMY DLA ZWIERZĄT"

Czas przedstawić jedną z ciekawych, a wręcz mocno uświadamiających książek ze środowiska naszych podopiecznych, a dokładniej "Czarną księgę karmy dla zwierząt" autorstwa Grimma Hansa-Urlicha, który obnaża szokujące praktyki producentów. Książkę czyta się szybko i lekko, ponieważ jest wciągająca i też nie jest zbyt obszerna więc spokojnie w krótkim czasie da się przez nią przebrnąć. Tytuł "lektury" doskonale oddaje zawartą w niej treść poprzez pokazanie wszelkich tajników jakie stosują producenci suchych jak i mokrych karm by przyciągnąć klientów oraz odsłania tajemnice olbrzymiej branży, która rządzi całym zwierzęcym światem. Niesamowitym jest jak można człowieka nabrać poczynając od tanich karm, a kończąc na tych z wysokiej półki cenowej- dla naszego pupila żadna różnica. Ja jako właścicielka czworonożnej towarzyszki uznaję kuchnię gotowaną, ale dotąd również zaopatrywałam się w suchą karmę i to zdawałoby się jednego z najlepszych producentów. Czytając to "dzieło", które coraz bardziej zaczęło przemawiać do mojej świadomości, postanowiłam zupełnie odstawić suchą karmę, a zachciało mi się zdać na "gotowanie" również śniadań dla czarnej labradorki. Owszem wygodnym było na pierwszy posiłek rzucić do
miski kubeczek suchej karmy bądź jak zapomniało się "upichcić" naturalnego obiadu, ale efekty wykreślenia gotowych karm z jadłospisu przyszły dosyć szybko. Jednym z pierwszych pozytywnych rezultatów jakie zauważyłam to zniknięcie jak za pomocą czarodziejskiej różdżki -cudownych, pachnących perfum, mających swoje źródło powstawania w żołądku po strawieniu suchej karmy. Kolejnym skutkiem podawania "domowego" jedzenia to znaczna poprawa jakości sierści, zarówno w dotyku jak i w błysku jaki spowija sierść Mii. Jedyną negatywną rzeczą w rezygnacji z gotowej karmy jest większa odrobina czasu jaki muszę poświęcić na przygotowanie każdego posiłku, ale jak to mówią dla chcącego nic trudnego! Ogromnie zachęcam do przeczytania książki wszystkich tych, którzy chcą być jak najbardziej świadomi, co podają swoim psiakom lub kotom i może dzięki tej nabytej wiedzy również zmienicie nawyki żywieniowe swoich podopiecznych.

1 komentarz:

  1. Niestety nikt w tych czasach nie je nawet odrobinę zdrowo..

    nie jesz mięsa, jesz rzeczy GMO.. i w kółko.. przykre, ale pamiętam czas, gdzie babcie siedziały przy chodnikach i sprzedawały mleko czy owoce- teraz na palcach można te babiny policzyć :(

    OdpowiedzUsuń