wtorek, 5 stycznia 2016

IZOLACJA

 
Ten wpis powstał ku mojej irytacji jaka miała miejsce jakiś czas temu z tytułu obsesji ludzi, którzy uwielbiają się odgradzać najlepiej od całego, zewnętrznego świata. Niedaleko naszego miejsca zamieszkania była piękna i duża polana, a właściwie jest nadal, ale już niedostępna bo ludzie postanowili zagrodzić ten teren dla własnego użytku. Domyślam, się iż mieszkańcom tamtych bloków zaczęło przeszkadzać bądź "kłuć" w oczy widok cieszących się tym miejscem innych ludzi, którzy spędzali wspólnie czas ze swoimi dziećmi grając w piłkę lub z psami aportującymi patyki. Obszar dosyć duży i z pięknym widokiem na dalsze łąki oraz na atrakcyjny zbiornik retencyjny został dla nas zamknięty- niech się bawią tylko wybrańcy. Absolutnie nie jestem zwolenniczką stawiania ogrodzeń wszędzie tam, gdzie jest tylko kawałek wolnej przestrzeni do spędzania wolnego czasu przez społeczeństwo dwunożne bądź czworonożne. Owszem uważam za słuszne jeśli wyznaczone
miejsca do zabawy dla dzieci czyli tzw. place zabaw są "zaopatrzone" w płot, ponieważ daje to większą kontrolę oraz bezpieczeństwo rodzicom, którzy chcą mieć swoje pociechy
pod nadzorem. Niestety mentalność ludzka chyba nigdy się nie zmieni pod kątem obstawiania trawników z każdej strony tabliczkami z kategorycznym zakazem wprowadzania psów i tak samo jak widać potrafią zająć każdy możliwie wolny teren dla siebie, wyłącznie dla swojego towarzystwa by przypadkiem nie wkroczył żaden intruz tym bardziej z niechcianym kudłaczem. Konsekwencją takiego izolowania się od właścicieli czworonożnych towarzyszy - my "obcy-intruzi" nie będziemy mieli, gdzie postawić łap bo wychodząc z domu za rogiem już czai się tabliczka, polana zagrodzona, przy stawach milion biegaczy, rolkarzy i wózków z dziećmi rzucającymi chleb dla kaczek. Do lasu owszem możemy się wybrać, ale też czuwając czy za drzewem nie ma leśnika lub sarenek, które może pogonić nasz pupil, a odnośnie plaż nad morzem są "plaże dla psów", które my właściciele sami zaśmiecamy, co jest wręcz karygodne i w rezultacie nie mamy czystego terenu do zabaw z czworonogiem. Istnieją jeszcze wybiegi dla psów ufundowane przez miasto, niestety w Polsce pozostawiają wiele do życzenia chociażby ze względu na wielkość, nie wspominając już o braku jakiejkolwiek atrakcyjności. Jedyne co mi przychodzi do głowy to pustynia, ale na niej byśmy usmażyli się wraz ze swoim psiakiem na prażącym słońcu! Tak więc szukajmy i korzystajmy jak najczęściej z dostępnych miejsc, w których możemy spędzać czas z kudłaczami, póki jeszcze możemy drodzy miłośnicy zwierząt.

1 komentarz:

  1. U nas tak samo, gdziekolwiek były, są jakieś miejsca gdzie można było się przejść swobodnie albo spędzić czas to zaraz zostało albo ogrodzone albo zabudowane nowym osiedlem. Coraz mniej już takich miejsc.

    OdpowiedzUsuń