niedziela, 18 grudnia 2016

JUŻ W PORZĄDKU MÓJ ŻOŁĄDKU

Ile to razy zdarzyło się nam ludziom miewać problemy żołądkowe i wtedy biegiem, prawie od razu wiemy jak sobie pomóc, a to herbatkę ziołową, a to wygrzebiemy z szafki krople żołądkowe lub zastosujemy lekką dietę, co by żołądek się uspokoił. No to generalnie jesteśmy w stanie sobie udzielić pierwszej pomocy przy drobnych niedogodnościach z "brzuchem", ale jak nasz czworonożny członek rodziny ma sobie sam poradzić albo chociaż pokazać, że wymaga pomocy z naszej strony. Kiedyś krążył znany mit, że pies pożera trawę bo lada moment będzie padać deszcze, a co gorsza zbliża się zapewne burza- bzdura! A do tego wszystkiego próbujemy ganiać pupila, co by nie jadł tyle tej zielonej rośliny bo mu nie daj boże zaszkodzi, otóż pozwólmy im jeść trawę bo dzięki temu oczyszczają sobie żołądek. Jeśli coś zalega psiakowi na żołądku i czuje się niekomfortowo, jedzenie
trawy może mu pomóc w pozbyciu się dolegliwości (w przyspieszeniu procesów trawiennych lub w wywołaniu wymiotów i pozbyciu się zalegającego pokarmu), ot cała filozofia! Zdarza się również tak, że nasz czworonóg połyka w mig jedzenie nawet nie gryząc, co jest bardzo złym nawykiem,
gdzie w naszym przypadku łapczywość wygrywa z rozumem labradorki. Czasem się zastanawiamy czy w tym pośpiechu podczas zjadania posiłku nie zapcha się jej przełyk bo po wszystkim "beknie" i nie mam pewności czy wszystko nie wyląduje przemielone ponownie w misce. Rozważamy zakup produktu typu miska spowalniająca jedzenie, ale to jeszcze kwestia przemyśleń i dyskusji bo sami nie wiemy, co gorsze czy pies pochłaniający wszystko z prędkością światła czy taki przypadek, gdzie właściciele muszą błagać na kolanach i używać podstępu wobec swojego psa by ten cokolwiek wrzucił na ruszt. Chyba u każdego właściciela czworonożnego przyjaciela nie raz zdarzyła się tzw. awaria żołądkowa, której "objawienie" można zauważyć w dwóch nie zbyt miłych postaciach zarówno dla nas, jak i dla samego chorego. Jak udzielamy pierwszej pomocy w tego typu przypadkach, gdy czeka nas pachnąca niespodzianka w domu, przede wszystkim nie winimy psa bo czy można winić kudłacza za to, że brzuszek nie działa tak jak powinien? Dobrze jest mieć domową apteczkę bo z psami trochę jak z ludźmi, co nie znaczy, że należy faszerować psa naszymi specyfikami bez konsultacji z weterynarzem. A my według porad pani doktor zastosowaliśmy węgiel, tak taki dla ludzi, ale jak wiadomo najważniejszą kwestią jest dawkowanie i forma podania, a mianowicie węgiel najlepiej rozpuszczony w wodzie nawet do 1g/kg masy ciała. Absolutnie nie dajemy w postaci tabletki, gdyż po doustnym podaniu wiąże różne szkodliwe substancje znajdujące się w przewodzie pokarmowym i powoduje wzmożoną czynność ruchową jelit, a tego nie potrzebujemy. Również warto posiadać w swoim gospodarstwie domowym siemię lniane, ponieważ przygotowany wywar z tego produktu łagodzi podrażnienia żołądka i jelit oraz działa przeciwbiegunkowo. No to jak żołądek opanowany to daj jeść bo nieważne, że "bebzol" się pochorował, należy mi się posiłek raz dwa- dawaj żarełko. Nie dajmy się zwieść, oj nie dajmy bo naszemu pupilowi trzeba wprowadzić lekką dietę po takich przebojach, gdzie psiak nadal by pożerał wszystko, co mu się nawinie do pyska, ale my jako ludzie rozumni, odpowiedzialni musimy trochę przykręcić kranik z jedzeniem. Pamiętajmy dbajmy i starajmy się pilnować, co nasz czworonóg pochłania w swym pieskim żywocie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz