czwartek, 26 stycznia 2017

CZYTAMY DOG&SPORT


Jedna gazetka, druga gazetka i kolejna gazetka, chciałoby się mieć wszystkie w swoich zasobach domowych, ale trzeba się zdecydować na jedno czasopismo bo inaczej można  niebezpiecznie zbliżyć się do bankructwa. Gdzieś na półkach w jednym z popularnych salonów z prasą wypatrzyliśmy właśnie DOG&SPORT, ale przyznajmy szczerze, że nie uprawiamy profesjonalnie żadnego sportu z psem ani nie prowadzimy psiego zaprzęgu bo psa mamy na razie tylko jednego, ani nawet nie uczestniczyliśmy w żadnym popularnym dogtrekkingu więc po co nam takie czasopismo. My amatorzy, gdzie nam do takiego aktywnego świata z psem, jakie agility, jakie obedience z psem, a tutaj błąd, ponieważ lubimy jeździć z psem na rowerze (niedosłownie), po prostu lubię zabierać czworonoga na rowerowe wycieczki. Tak i to jest właśnie nasza wspólna aktywność czyli nie jesteśmy, aż takimi leniwcami. Fakt, że daleko nam do prawdziwych sportowców, ale nieważne jak- ważne, że razem. Przeglądając ten dwumiesięcznik odkryliśmy, że tematy pochłaniały
nas kawałek po kawałku, wzięliśmy, kupiliśmy i jest nasze, bierzemy do domu. Gazeta zawiera przyswajalną wiedzę dla każdego, wiele ciekawostek i nowinek dla psich wariatów, w niej właśnie odkryliśmy zabawkę, którą już oczywiście mamy już w swoim posiadaniu. Jednym małym minusem, minusikiem jest to, że wśród kolorowych stron czasopisma jest sporo reklam wszelakich



































firm zoologicznych, ale cóż najwidoczniej na tym polega i działa rynek biznesu, chociaż w zupełności nam to nie przeszkadza. Czasem dzięki takim promocjom różnych produktów można wypatrzeć coś dla siebie, w ogóle dowiedzieć się o istnieniu pewnych ciekawych psich gadżetów, tak więc widać, że jest to jak najbardziej pożądane. Prawda mieliśmy zachować zdrowy rozsądek oraz ewentualnie sprawdzić czy będzie coś w kolejnym numerze DOG&SPORT, co przykuje naszą uwagę i znowu zapragniemy zakupić to czasopismo. Nie, ale nas poniosło, ponieważ zdrowy rozsądek poszedł w kąt i uwaga zamówiliśmy prenumeratę na cały rok, a co tam będziemy się szczypać. Efekt jest taki, że przebieramy nogami i łapami kiedy przyjdzie już pierwszy numer z tego roku i w jakie tematy będziemy się zagłębiać, jaką nową wiedzę zdobędziemy!







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz