wtorek, 17 stycznia 2017

"PAX"

Z niedowierzaniem zamykamy świeżo przeczytaną książkę Sary Pennypacker pod krótkim tytułem "Pax" bo chciałoby się więcej i więcej, żeby ta podróż z lisem i jego chłopcem Peterem trwała wiecznie.  Lektura liczy wiele albo i niewiele stron (w zależności jakim jesteś czytelnikiem), a dokładniej 300, gdzie możemy znaleźć jakże proste i jednocześnie urzekające ilustracje autorstwa Jona Klassena. Krótko cytując: "Jest to fascynująca opowieść o chłopcu i jego lisie, o stracie i miłości, dzikiej przyrodzie i wolności oraz wojnie. Dynamiczna akcja, prawdziwe emocje i uniwersalne tematy czynią z niej nowoczesną klasykę na miarę Małego Księcia". Generalnie książka podobno jest przeznaczona dla dzieci ewentualnie młodzieży, która wykazuję choć odrobinę empatii, o którą obecnie jest bardzo trudno. Nic bardziej mylnego! To dzieło wypatrzyliśmy, gdzieś na internetach u ludzi, których śledzimy i to nie tylko u tych z "branży" i muszę przyznać, że wybór był jak najbardziej trafny. Przeważnie książki, a szczególnie te dla dzieci posiadają jednego głównego
bohatera- tutaj zaskoczenie i można by się spierać kto jest pierwszoplanowym herosem, ale należy uczciwie przyznać, że bohaterów jest dwóch! Peter musi działać pod dyktando swojego oschłego ojca i z pękającym sercem odwozi tytułowego Paxa po wielu latach wspólnego życia z liskiem, do lasu. Lektura zrobiła na nas ogromne wrażenie, uwolniła liczne emocje i wiele buntu wobec
otaczającego świata, niestety my ludzie potrafimy tylko psuć i wchodzić buciorami w świat przyrody. Jesteśmy zaskoczeni, że przed domem na parkingu widzimy miotająca się młodą sarnę między autami lub koczującego zająca w pobliżu przystanku autobusowego, za którym pozostały resztki zieleni. Większość z nas biegnie od razu z telefonem żeby pstryknąć fotkę, a mało kto zatrzyma się i zastanowi nad przyczyną zagubionych, dzikich gatunków w miastach, na osiedlach między naszymi blokowiskami. "Pax" natchnął mnie do takich rozmyślań, że to my rasa ludzka wprowadziliśmy się do ojczyzny leśnych zwierząt, a nie na odwrót i nie powinniśmy być zdziwieni, co robi stadko dzików ryjących koło naszych domostw. Sami to na siebie sprowadziliśmy. Koniec! Książka wspaniale pokazuje jak silna potrafi być więź między człowiekiem, a zwierzęciem i to bez różnicy czy to pies, kura czy właśnie rudy lisek i nikomu nie życzymy żeby musiał kiedykolwiek stawać przed takimi wyborami jak młody Peter. Wszystkim bez wyjątku, zarówno tym, o twardszym sercu i tym, którzy mocną przejmują się losem zwierząt z ciepłego serducha polecamy książkę Sary Pennypacker.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz