sobota, 4 lutego 2017

ŁAD I PORZĄDEK


Nikt z nas nie lubi bałaganu, rozgardiaszu i chaosu w swoim domowym zaciszu. Tam rzucona skarpetka, sterta bezużytecznych papierów nadających się do pojemnika na makulaturę lub kilka brudnych kubków stojących w zlewie, a do tego wszystkiego piłki, piłeczki i inne zabaweczki. Pauza. Otóż nie należą do mnie, nie należą do nas, ale do czworonożnej lokatorki! Jak przystało na pełnoprawnego członka rodziny oprócz swoich osobistych półek w naszej szafie, gdzie leży multum pieskich akcesoriów, to czarna jest jeszcze posiadaczką sporego kartonu z zabawkami, a co się będziemy szczypać! No wszystko pięknie, fajnie być rozpieszczaną bo do wyboru do koloru tych gumowych i pluszowych drobiazgów, można je wszędzie roznosić i wciskać w każdy kąt mieszkania. Natomiast gorzej już jest z porządeczkiem, a dokładniej z wkładaniem maskotek do swojego kosza bo po co, przecież ogromną frajdą jest znalezienie zaginionej piłki leżącej od wieków pod kanapą lub nadepnięcie w nocy na piszczącą, gumową świnię, co przyprawia nas o zawał serca!! Czy nie
cudowne byłoby, gdyby pies po swoich dzikich harcach odkładał zabawki na miejsce, gdyby od początku posiadał taką umiejętność i wyuczony nawyk w tej dziedzinie. Owszem jest śmiesznie, gdy dzieli się z nami swoimi skarbami podkładając pod nogi lateksowego kurczaka lub wpycha w nasze ręce pluszową ośmiornicę, od razu widać, że nie jest egoistką- uwielbia się dzielić. Zapewne w nie jednej z książek odnośnie psich sztuczek zawarta jest tajemna wiedza w jaki sposób nauczyć swojego pupila odkładania przedmiotów na miejsce. Jednak czy to takie dobre strofować czworonoga coraz to nowszymi rozkazami, fakt praca z psem jest jak najbardziej pożądana, ale czy rzeczywiście pupil musi spełniać każdą naszą zachciankę. Jeśli chodzi o komendę  "na miejsce" to znamy taką i praktykujemy, ale nie w przypadku sprzątania tylko przy potrzebie oddelegowania kudłatej do jej oazy spokoju czyli legowiska. Bardzo przydatna forma "rozkazu" w momencie natłoku gości w naszym domu niemających na przykład ochoty na wspólną zabawę z psiakiem, który nadmiernie zaczyna ich molestować swoją pieską osobą. Od pierwszych miesięcy naszej wspólnej drogi z nowym członkiem rodziny uczyliśmy właśnie tej komendy, a teraz mile nas zaskakuje bo działa! Tańczyć, turlać się czy dawać głosu na zawołanie nie umiemy i nawet nie próbowaliśmy uczyć bo  niech pies pozostanie jednak psem, szczęśliwym psem. Najważniejsze to spokojnie i dobrze razem żyć, a my no cóż przymkniemy oko i będziemy sprzątać bałagan czworonożnej lokatorki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz