wtorek, 9 maja 2017

JAK CHOROWAĆ TO TYLKO Z PSEM


Wiadomo żadna grypa bądź poważniejsza choroba nie jest ani trochę atrakcyjna, ale jak już się przyplącze to trzeba z godnością przez nią przebrnąć. I tutaj jak my właściciele jakichkolwiek czworonogów widzimy siebie staczających walkę swojego organizmu z paskudnym najeźdźcą, otóż jak każdy posiadacz psa lub kota wiemy, że umierać w łóżku na pewno nie będziemy sami. Zupełnie inaczej choruje się pojedynczo z naciągniętą kołdrą na głowę niż dogorywając pod kocem, udając kokon, ponieważ dodatkowo mamy okład z kudłatego członka rodziny, a tak choruję się absolutnie inaczej! Jak wszyscy wiedzą w kupie raźniej, a w tym przypadku nie musisz nadwyrężać chorego gardła, w którym szaleje stado dzikich bestii, gdyż masz wrażenie, że lada moment się udusisz i tutaj właśnie pupil jest pełen wyrozumiałości, iż razem sobie pomilczycie. Bez zbędnych dialogów bądź monologów! Gdy dopada gorączka i odnosisz mylne wrażenie, że cierpisz na delirium tremens,
towarzyszka jest na posterunku i zrobi Ci okład ze swojego czarnego cielska- odpowiednio przygrzeje skostniałe nogi. Oprócz zwinięcia się w czarny kłębek na stopach, pies posiada również niebywale elastyczne właściwości, a mianowicie gdy przychodzi  potrzeba czułości, a mąż ucieka w najdalszy kąt w obawie przed szaleńczym kaszlem, który sieje zniszczenie dla gatunku ludzkiego- czworonóg tylko czyha by odwzajemnić miłość. Od razu potrafi  zrobić się rozciągliwy jak guma Huba Buba i pięknie wyciąga się obok Ciebie, jednocześnie wywalając brzuch do głaskania, a łapy w górze niczym Statua Wolności, pies nigdy Ci nie odmówi. Z małym niepokojem i lekką ciekawością spogląda za każdym razem, gdy wyciągasz kolejną chusteczkę i wykonujesz tą dziwną czynność, sprawdza czy aby na pewno nie otwierasz paczuszki z psimi ciasteczkami. Na pocieszenie przyniesie wszystkich swoich pluszowych kumpli, co by było Wam weselej, a co będą same leżeć w kartonowym pudle, im też należy się dawka tarmoszenia. Jeśli masz trochę więcej sił to w końcu znajdujesz czas na zaległą literaturę i nikt do nikogo nie ma pretensji bo w mieszkaniu błoga cisza, pieski łeb pod pachą i można spokojnie czytać. Jedynie tylko ze smutkiem i złością spogląda się przez okno, z powodu tęsknoty za wspólnymi, długimi spacerami, widać małe rozczarowanie czarnej lokatorki, że nie biegamy razem po polach i nie ćwiczymy aportowania, ale wiadomo wszystko się zawsze kończy i choroba również pójdzie precz więc zawsze nadrabiamy psie wędrówki. Pies cierpliwy jest, pies łaskawy jest! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz