poniedziałek, 13 listopada 2017

Z CYKLU MIEJSCA: PUSZCZA BIAŁOWIESKA

 
To był maj, pachniała Puszcza Białowieska. Siedząc z kudłatą towarzyszką pod ciepłym kocem, z ciekawą książką i kubkiem gorącej herbaty, coraz częściej wspominamy cudowny wypad do serca Podlasia czyli Puszczy Białowieskiej. Wystarczy, że przymknę na moment powieki i od razu przenoszę się w to piękne miejsce, pełne zieleni i osobliwego uroku, a tego w zimowe wieczory brakuje najbardziej. Pomysł wyszedł spontanicznie, tak dla chwili zapomnienia przeglądałam popularną stronę internetową PIES NA URLOPIE, która skupia wszelkie miejsca, gdzie możesz zabrać swojego czworonoga i spędzić z nim wyśmienity urlop. Tam, właśnie tam urzekła mnie, rozbudziła marzenia o wyjeździe na pustkowie pewna CHATKA W LESIE, gdzie na pierwszy rzut oka może przerażać, ale jednocześnie budzić ciekawość i podziw dla tego czarującego miejsca. Telefon do męża, jest zgodził się i od razu telefon do właściciela, by zarezerwować dogodny termin,
co wcale nie było takie łatwe bo jak można się domyślić, pełne obłożenie i musieliśmy się wstrzelić na kila dni w maju, a rezerwację robiliśmy w lutym. Nieważne, będzie wypad razem z naszym futrzastym członkiem rodziny w poszukiwaniu żubra. Zanim wybierzecie się do Puszczy Białowieskiej warto sprawdzić, wszelkie zakazy, nakazy i inne przepisy, gdzie co i jak wolno bądź nie wolno robić z psem. Warto również posiadać wygodny sprzęt do wędrówek z pupilem, który daje znaczniej więcej komfortu zarówno nam, jak i psiakowi, o takim sprzęcie pisałam w dziale testujemy. Zaczerpnęliśmy wszelkiej wiedzy, zakupiliśmy kieszonkowy przewodnik, spakowaliśmy się z rozwagą i jedziemy, ku przygodzie! Podróż nieco męcząca bo aż z nad morza, ale dotarliśmy bez problemu, gdzie na miejscu nasza czarna została przywitana z ogromnym entuzjazmem, który z chęcią odwzajemniła, biegając jak  szalone zwierzę wypuszczone z niewoli wokół domku. Nadszedł czas na relaks i odpoczynek, po mimo niezliczonych milionów komarów i bieganiem ze sprayem, wszędzie przecudowna cisza i spokój, która pozwalała bezkarnie leżeć plackiem na leżaku przed chatką. Miejsce piękne, nie da się tego opisać trzeba samemu zobaczyć, dotknąć i przeżyć! Z perspektywy naszego psa spokojnie mogę przyznać, że "szanowna Pani" była codziennie zmęczonym psem czyli szczęśliwym psem, mogącym biegać po dużym terenie należącym do drewnianej chatki i po prostu będąc codziennie z Nami. Wiadomo oprócz błogiego lenistwa z książkami i kiełbaskami z ogniska czekały nas też wspólne wędrówki po puszczańskich szlakach. Z racji tego, iż nasz wyjazd nie był za długi nie zdążyliśmy zajrzeć w każdy zakątek Naszego Dziedzictwa Narodowego, ale z pewnością jeszcze nie raz tam wrócimy, może tym razem w otulinie białej zimy.
 

2 komentarze: